Showing posts with label drawings. Show all posts
Showing posts with label drawings. Show all posts

Saturday, 11 June 2016

co robić w Warszawie latem i nie tylko (za darmo)

Jako tegoroczna maturzystka mam od prawie miesiąca wakacje (najdłuższe w życiu, jak lubią podkreślać osoby, które ten okres mają już za sobą). Naprawdę nie spodziewałam się, że można mieć tyle wolnego czasu, to jest naprawdę straszne. Wolę płakać, że nie wyrabiam się z oddychaniem, niż usiłować wymyślić, co robić każdego dnia, żeby nie zlać się z kanapą (almost there). Wiele internetowych nadludzi zdąża rano przed pracą opracować plan podbicia świata, ale ja jestem leniem i jak nie mam nad sobą bata, to ograniczam czynności życiowe do minimum. Żeby nie zwariować w domu i dać odpocząć zmęczonemu serialami laptopowi opracowałam awaryjną listę rzeczy, które można robić w Warszawie, będąc na śmierć znudzonym i w dodatku bez niczego w portfelu. Tak, w dzisiejszym wpisie są tylko bezpłatne rozrywki (mam też drugi spis atrakcji niezbyt drogich, być może pojawi się za jakiś czas na blogu).

MUZEA - wiele muzeów ma jeden dzień w tygodniu, kiedy wstęp jest za darmo; małe, niszowe galerie na ogół są bezpłatne cały tydzień, ale często trudniej do nich trafić.
- Zachęta - czwartki od 12 do 20, teraz ciekawa wystawa Podróżnicy z pracami europejskich artystów + w tych samych godzinach przez cały tydzień wstęp wolny do miejsca projektów Zachęty na Gałczyńskiego 3
- CSW - czwartki od 12 do 21, zwiedzanie można połączyć ze spacerem w pobliskich Łazienkach lub zrobić piknik przed samym muzeum
- Muzeum Etnograficzne - soboty od 10 do 18, obecnie czasowe wystawy o futbolu, sztuce żydowskiej i Kurpiach
- Muzeum Narodowe - wtorki od 10 do 18 (tylko wystawy stałe), ja najbardziej lubię galerię sztuki XX i XXI wieku, no i mój ulubiony obraz Kuropatwy, o którym już kiedyś pisałam

KINO pod chmurką - pokazy filmowe w plenerze są organizowane latem w różnych dzielnicach Warszawy, podlinkowałam Żoliborz, pierwszy film 21.06, kolejne w każdy wtorek.

KONCERTY - zaskoczyła mnie informacja, że bezpłatne koncerty w czerwcu organizuje H&M. W piątki i soboty na Miodowej 6 (Pałac Branickich) o 19 zaczynają artyści, a o 22 rusza afterparty. Do końca miesiąca można wpaść jeszcze m.in. na Dawida Podsiadło, O.S.T.R., xxanaxx czy Julię Marcell.

SPORT - szał na trenowanie jak największej ilości wymyślnych dyscyplin trwa i tutaj jest w czym wybierać.
- Nightskating - jazda na rolkach nocą po ulicach Warszawy - muzyka z głośników, tłumy ludzi, dobra okazja na pogadanie ze znajomymi lub poznanie nowych ludzi. Starty co dwa-trzy tygodnie o 21 spod pomnika Kopernika na Krakowskim Przedmieściu. Warto mieć ochraniacze i umieć hamować ;).
- Masa Krytyczna - jeśli w piątek wieczorem nie możesz przejechać przez zakorkowane ulice, to pewnie Masa Krytyczna! Przejazdy rowerowe, na których można zamanifestować niedobór ścieżek rowerowych i przy okazji wykształtować ładne łydki. Najbliższy termin to 24 czerwca, start o 18 (Plac Zamkowy).
- Międzynarodowy Dzień Jogi - druga edycja imprezy potrwa od 19 do 21 czerwca. W niedzielę od rana atrakcje na Polu Mokotowskim - darmowe ćwiczenia, wykłady, pokazy i koncert, a w poniedziałek otwarte zajęcia w wielu szkołach jogi.
- Bloco - jeśli lubisz góry, a nie masz okazji wyrwać się z miasta i połazić, możesz spróbować bulderowni. Jest to niezbyt wysoka ściana wspinaczkowa, na którą wchodzi się bez uprzęży. Darmowe zajęcia wprowadzające co niedzielę o 12 na Jana Kazimierza 46/54 (przy okazji odlotowe, industrialne miejsce).
- Nike+ Run Club - kilka razy w tygodniu w różnych lokalizacjach odbywają się specjalistyczne treningi biegowe - wystarczy się zarejestrować na wybraną aktywność (interwały, szybkość, spokojne wybieganie). Trenerzy zapewniają rozgrzewkę i rozciąganie, a dodatkowo można wypróbować buty Nike.

To tylko garść propozycji, które znalazłam kierując się swoimi zainteresowaniami. Do tej pory byłam tylko w Zachęcie i na Nightskatingu, ale myślę, że wybiorę się jeszcze do co najmniej dwóch muzeów i może na jakieś bieganie. Jeśli wpadło Wam w oko coś ciekawego do roboty, będę wdzięczna za linki. Tymczasem biorę się za planowanie nadchodzących wyjazdów i odczarowywanie zapowiadanych burz.

Tuesday, 31 December 2013

podsumowanie roku to mainstream, wolę komiksy







Miałam napisać coś ambitnego o noworocznych postanowieniach, cudownych wydarzeniach z 2013, nadchodzących zmianach w moim życiu, robić tabelki, wykresy i spisy z wypunktowaniami (czego nauczyłam się dzięki mojej profesorce od informatyki, pozdrawiam!), ale entuzjazm szybko mi opadł. Takie posty znajdziecie dziś na co drugim blogu, fejsie, twitterze czy tumblerze (lepiej nie zaglądajcie do lodówki). Czy w Nowy Rok nie traktujemy się zbyt poważnie? Czy ta symboliczna data nie pociąga za sobą zbyt wielu zobowiązań? Swoje cele na kolejne 365 dni zostawię dla siebie, a Wam polecam trochę się zrelaksować przy Garfieldzie - dopiero wczoraj w bibliotece przypomniałam sobie, że to mój ulubiony komiks. Oczywiście wszystko w sylwestrowych klimatach, nie będę się aż tak wyłamywać ;).

Thursday, 18 July 2013

zapamiętam kuropatwy

Po wizycie w CSW i Zachęcie na następne miejsce do odwiedzenia wybrałam Muzeum Narodowe. Nie podjęłam się obejścia wszystkich stałych wystaw, bo do tego potrzebowałabym namiotu, torby suchego prowiantu i masażysty do odratowania obolałych nóg. Obejrzałam głównie polskie obrazy z dziewiętnastego wieku i część poświęconą sztuce współczesnej.
W jednej z książek Ewy Nowak główna bohaterka twierdziła, że do galerii powinno iść się w celu zobaczenia tylko jednego dzieła. Że więcej człowiek i tak nie zapamięta i że lepiej dowiedzieć się wcześniej czegoś o artyście, przesłaniu i realiach danej epoki, zamiast łazić od sali do sali bez przygotowania. Nie umiem się jednoznacznie opowiedzieć za albo przeciw tej teorii. Ale mogę stwierdzić, że z Muzeum Narodowego na pewno zostaną mi gdzieś w głowie Kuropatwy.
Kuropatwy Józefa Chełmońskiego powstały w 1891 roku, zostały namalowane olejem na płótnie. W rzeczywistości obraz jest spory, ma około dwóch metrów długości i od razu przykuł moją uwagę. Mimo, że nie lubię ptaków i nie kojarzą mi się zbyt pozytywnie, tutaj patrzę na nie z przyjemnością. Ważną rolę odgrywa pogoda, kuropatwy stroszą się i drepczą w śnieżycy/mgle, która prawie zlewa się z jasnym niebem (co jak co, ale niebo większość polskich artystów maluje pierwszorzędnie). Zwierzęta na pierwszym planie są oddane ze szczegółami, widać dokładnie piórka w różnych odcieniach brązu. Kuropatwy znajdujące się bardziej z tyłu są rozmyte, coraz bardziej niewyraźne. W muzeum pracę Chełmońskiego oprawiono w biało-złotą ramę. Sama w sobie wywołuje ona u mnie odruch wymiotny, jednak przy obrazie nie razi tak w oczy.
Czy dla jednego płótna warto zapłacić dychę za bilet? Chyba warto.

Sunday, 7 July 2013

Akty niedoskonałej kobiecości/Naked makes difference

Dawno nie rysowałam. Będą gołe panie na papierze ryżowym. Lubię gołe panie. Ryż również.
Skacowana Wenus w wieku licealnym, z asymetrycznym biustem/Teenage drunk Venus with asymmetrical breasts

Przygnębiona buddystka z miednicą idealną do rodzenia dzieci/Depressed Buddhist with wide pelvis, ideal for producing kids

Samica orangutana rozdrażniona przez PMS/ Female orang-outang, irritated by her PMS

Biały papier ryżowy A5, niebieski długopis/White A5 rice paper, blue pen

Sunday, 3 March 2013

sleepy people/śnięci modele




Szkice ołówkiem 6B z ferii 2013/ Black and white sketches, 6B pencil, winter 2013
Marna jakość zdjęć, niestety/Sorry for not very good photos

Saturday, 22 September 2012

kuratoryjny konkurs polonistyczny jako inspiracja do tworzenia sztuki?

Nie chciałam zaczynać wpisu od "No bo szkooooła...", ale od września do czerwca to jedyny prawdziwy powód mojego sporadycznego bywania na blogu. Tak żeby nie spowiadać się z pierwszych ocen i narzekać na nieumiejętność zrobienia elektroskopu (przykro mi, że nie umiem używać lutownicy) spojrzałam na codzienne uczniowskie zmagania od bardziej zjadliwej, kreatywnej perspektywy. W moim przypadku sprowadza się to do bazgrolnika. Jest on zwykłym, najczęściej grubym zeszytem w kratkę, którego funkcji jednoznacznie nie określiłam. Służy do wszystkiego - wyrywania kartek, robienia prac domowych "na brudno", zapisywaniu ważniejszych czy zabawniejszych rzeczy. No a na pierwszym miejscu - do rysowania. Prowadzę takie bazgrolniki chyba od czwartej klasy podstawówki, za co jestem sobie niesamowicie wdzięczna zwłaszcza na nudnych lekcjach (granie na komórce nigdy mnie nie pociągało, rzucanie papierowymi kulkami jeszcze mniej).














Ten rok póki co okazuje się niezbyt płodny. Zakładam jednak optymistycznie, że zeszyt będzie się powoli zapełniał. A co po wakacjach? Zostanie na wieczną pamiątkę wspaniałego ostatniego roku w gimnazjum (nie umiem wyzbyć się tu ironii, wińcie Ministerstwo Edukacji)? Przepadnie w czeluściach szuflady? Trafi na makulaturę? To się okaże, a chwilowo szkicuję dalej. Polecam i Wam.

Jeszcze w tym temacie, tworzenie dobrej poezji w godzinach szkolnych też popieram. Tutaj przykład - klik.

Friday, 24 August 2012

Człekopodobna dojrzałość/Old and wise


Biały blok rysunkowy A5, niebieski długopis (tutaj w wersji czarno-białej)/
White A5 drawing pad, blue pen (here black&white)

Inspirowane tą serią małpy wyszły z aż za dużym podobieństwem do ludzi, ich mimika mnie rozbraja/Inspirations taken from here, I am quite surprised that these pictures are so human-like, just look at these monkeys' faces...

Monday, 13 August 2012

"kolorowe dzieciństwo" (szkice)/"colorful childhood" (sketches)

takim kosmitą byłam w pierwszym roku życia/
being an alien at age one
mała, rozczochrana materialistka
(kurczowy chwyt swojej zabawki)/
my 4-year-old self while enjoying dolls
Kolorowy blok rysunkowy A4, ołówek 2B/Colorful drawing pad, 2B pencil

Friday, 3 August 2012

read me