Wednesday, 4 June 2014

dlaczego warto zostać krwiodawcą?

- Zostanę Honorowym Krwiodawcą - wypaliła nagle Malwina, podnosząc wzrok znad kubka z kawą.
Siedzieli w Starbucksie przy rondzie ONZ od dobrych dwóch godzin i wzmocniona latte, w przeciwieństwie do entuzjazmu dziewczyny, zdążyła już dawno ostygnąć.
- Do tego chyba trzeba mieć osiemnastkę? - bardziej stwierdził niż zapytał Krzysiek. Nie chciał od razu zniechęcać dziewczyny, ale znał swoją kuzynkę na tyle długo, że miał czas przywyknąć do jej chaotycznych pomysłów.
- No trzeba, trzeba, ale wytrzymam jakoś te półtora roku. Będę gromadzić czerwone krwinki - Malwina wypięła dumnie biust okryty farbowaną chustą - Zresztą nie wiesz jeszcze najlepszego, więc nie przerywaj. Najlepsze jest to, że można za darmo...
- ... jeździć komunikacją miejską? - nie wytrzymał Krzysiek. Przygody związane z Zarządem Transportu Miejskiego były stałym elementem ich rozmów i można było zgadnąć, że w którymś momencie temat zejdzie na ceny biletów.
- Nienawidzę cię, wiesz? Zawsze musisz zniszczyć mi puentę. Ale czy to nie cudowne? Jak nie będę miała kasy albo nie będę chciała robić prawa jazdy, to takim prostym sposobem wszystkie przejazdy mam za darmo. Na dodatek przed oddaniem krwi robią ci większość badań, za które u lekarza poszłoby kilka stów. Jakby co wykryją HIV-a, żółtaczkę...
- Nie masz jeszcze chłopaka, a już się martwisz HIV-em? Ładnie, na kogo cię wychowałem? - kuzyn udawał zgorszonego, jednak widząc, że Malwina robi się czerwona, szybko się zreflektował - To ile tej krwi można oddać?
- Na raz około pół litra. Później trzeba zrobić minimum trzy miesiące przerwy, chyba że oddajesz płytki krwi, to wystarczą dwa tygodnie. Żeby zostać Honorowym Krwiodawcą, musisz oddać w sumie siedemnaście litrów. 
- Siedemnaście litrów? Boże święty! Przecież człowiek ma chyba w sobie pięć...? Skąd tyle krwi?
- Nasz organizm szybko się regeneruje. Ta krew się jakoś odtwarza... - kuzynka gestykulowała zajadle, starając się przywołać wszystkie informacje z dziedziny biologii, jakie pamiętała jako ambitna uczennica klasy humanistycznej. Efekt chyba nie przekonał Krzyśka. Chłopak nienawidził lekarzy. Nienawidził igieł. Szczerze powiedziawszy, wizja wylewania z siebie wiader krwi w celu jeżdżenia za darmo jakimś zatęchłym autobusem wydawał mu się mało kuszący.
- No i dostajesz osiem czekolad - Malwina triumfalnie klasnęła w ręce.
To już brzmiało lepiej. Czekoladę można uznać za jakąś motywację. 
- Wystarczy pojechać do dziadków na święta, żeby napchać się słodyczy - wzruszył ramionami - Czyli na osiemnastkę planujesz wielki tatuaż na plecach i konsumpcję ośmiu czekolad?
- Nie do końca. Osób z tatuażami nie biorą. Za łatwo o zakażenie, nie chcą ryzykować. Także dziary póki co odpuszczam. 
- Zawsze możesz zrobić je na starość. Skóra trochę ci obwiśnie, ale będziesz niezłą punkową babcią - doradził niezbyt taktownie Krzysztof. Malwina zmarszczyła nos.
- Pomyślmy, ile by to zajęło... Czekaj - dziewczyna włączyła funkcję kalkulatora w komórce i zamyśliła się - Siedemnaście litrów podzielić na pół, podzielić na trzy miesiące... Dziesięć? To lata czy miesiące? Jakoś dużo - zmartwiła się.
- Chyba razy trzy miesiące, a nie podzielić. A podziel to przez dwanaście miesięcy - przewrócił oczami Krzysiek. Gdy w swoim liceum miał do czynienia z dziewczynami tak opornymi na przedmioty ścisłe jak Malwina, był skrajnie poirytowany. Jednak dyskusje z kuzynką raczej bawiły go i rozczulały.
- Wychodzi osiem lat. To będę już stara, masakra. Za stara na tatuaż. I załatwię to do dwudziestego szóstego roku życia tylko, jeśli będę cały czas zdrowa. Sama nie wiem. Chyba potrzebuję następnej kawy.
Krzysiek uznał temat Honorowego Krwiodawstwa za chwilowo zamknięty.

Saturday, 24 May 2014

czy określenie "głupia reklama" to nie pleonazm?



Jestem zdania, ze dobry towar nie potrzebuje reklamy i nie oglądam reklam :) 
Jak można nieoglądać reklam, dopadnie Cię nawet w toalecie. 
Ja uciekam przed reklamami wyłaczając dźwięk bo to najszybsza reakcja. - to kilka losowych zdań (pisownia oryginalna), jakie znalazłam na forum gazeta.pl pod hasłem Głupie reklamy.

Od kiedy przestałam oglądać telewizję, reklamy stały się dla mnie czymś wyjątkowym i niecodziennym (nie licząc plakatów reklamowych, bo tych w Warszawie nie da się uniknąć). Specjalnie przychodzę do kina sporo przed seansem, żeby posłuchać o nowych Mercedesach, jogurtach Jogobella i telefonach za złotówkę. Jednak trudno mi uwierzyć, że miałabym do tego tak samo luźne, lekceważące podejście, gdybym faszerowała się kablówką po kilka godzin dziennie. Nie jestem pozbawiona chęci posiadania i chętnie wydałabym pięć tysięcy na ajfona, jakbym miała taką możliwość, tylko po to, żeby się polansować. I często chciałabym żyć w tym świecie, gdzie wspaniałe ciasto (z proszku) szykuje w mojej kuchni Małgorzata Rozenek w balowej sukni, a dookoła niej biega gromadka przeuroczych dzieci w kolorowych podkolanówkach. Więc szczerze współczuję ludziom, którzy dają się do takich bajek wciągać.

Powyżej wrzuciłam kilka bardziej niestandardowych filmików, których raczej nie zobaczycie przed wiadomościami na TVNie. Sama nie wiem, czy przez swoją oryginalność są głupsze czy lepsze od typowych reklam, ale skupię się na tym, co zwróciło moją uwagę w każdym z filmików:
1) zachęcanie do kupna poprzez zastraszanie (?) - trudno tu mówić o czymkolwiek innym, bo małoletnich ta upiorna panda raczej nie przyciągnie
2) naciąganie faktów historycznych + rozjeżdżanie dzieci autem - coś nie do pomyślenia dla starszego pokolenia, a powód do radości dla osób w moim wieku
3) popularny ostatnio motyw "radosnej śmierci", wpadająca w ucho melodia (polecam poczytać komentarze pod filmikiem na youtube, załamać się można)
4) udział znanych osób oraz sprzedawanie całego stylu życia, zamiast pojedynczego produktu (drugi z tych sposobów bardzo skuteczny w moim przypadku, od razu lecę po nowe najki i próbuję tańczyć jak Sofia Boutella)

Polecacie inne durne albo fajne reklamy na weekendowe odmóżdżanie? 

read me