Sąsiedzi nie testują jeszcze fajerwerków, więc póki co nie czuję imprezowej atmosfery, a nadejście nowego roku pewnie standardowo prześpię. Jednak wzruszenie lekkie mnie dopadło, kiedy zdałam sobie sprawę, że to 2014 był dla mnie cholernie dobry. Nazwałabym go rokiem permanentnej łuszczycy, bo złaziły ze mnie rzeczy, które nagromadziły się przez poprzednie lata, depresyjne gimnazjum i ciężkawy początek liceum. I okazało się, że coś nowego jest pod spodem i mogę nawet taką nową siebie polubić. Ten rok, moje ostatnie "dziecięce" dwanaście miesięcy, spontanicznie został czasem zmian, aktywności, próbowania nowych rzeczy i trochę odpychaniem strachów w kąt.
Najważniejsze dla mnie rzeczy, które się zdarzyły (albo raczej które ja sama zdarzyłam) to:
1) zdanie CAE na zadowalający mnie wynik, poprzedzone wakacyjnym kursem w British Council
2) przebiegnięcie pierwszego półmaratonu oraz wzięcie udziału w biegu wegańskim na dychę miesiąc później
3) przybranie na wadze niecałych dziesięciu kilo, dzięki czemu zamieniłam się z kościotrupa w szczuplasa w notorycznej ciąży gastronomicznej i z tyłkiem instruktorki Pilatesa (a to wszystko na ciężarówkach roślinnej szamy, ćwicząc dodatkowo na siłowni i konsultując się z Damianem)
4) opublikowanie kilku opowiadań w gazecie Cogito
5) zwiedzanie nieznanych mi polskich miast lub odkrywanie na nowo tych, w których już kiedyś byłam (obszerne relacje były z wakacji, ferii i Wielkanocy)
6) branie udziału w różnych wydarzeniach w Warszawie - byłam na przykład na konwencie science fiction na Politechnice, koncercie Natalii Przybysz, urodzinach sklepu Nenukko, różnych targach i w wielu nowych knajpach
7) znajdowanie czasu na robienie rzeczy, które lubię - jogę, czytanie książek i gazet, oglądanie filmów, chodzenie po mieście, pisanie
Żeby nie było za różowo, teraz dla równowagi mniej fajne sprawy, nad którymi postaram się odrobinę popracować w 2015:
1) złe nawyki - garbienie się, obgryzanie paznokci, drapanie pryszczy itp.
2) za dużo czasu spędzonego przy kompie na robieniu... niczego?
3) miałam regularnie medytować, a przez cały rok zrobiłam to chyba 4 (słownie: cztery) razy (ale dostałam pod choinkę specjalną poduszkę, więc teraz nie ma bata, chociaż dziesięć minut dwa razy w tygodniu)
4) chaotyczne jedzenie i treningi, może uda się to jakoś ogarnąć (posiłki typu wafle ryżowe z koncentratem pomidorowym albo popijanie gołąbków kakao nie są godne polecenia, serio, podobnie jak odpuszczanie sobie na treningach albo niechęć do wyjścia na spacer, bo za zimno)
5) za mało się uczę, jeśli chodzi o przygotowanie do matury to póki co nawet nie ruszyłam z bloku startowego, przydałoby się też czytać więcej mądrych książek (gazetka Twoje mięśnie wydana przez Men's Health się nie wlicza, jak smutno)
6) nie dbam o siebie - wkładam na grzbiet co popadnie, zdarza się, że każdy włos mam w inną stronę, a manikiurzystka na mój widok dostałaby zapaści
7) po półmaratonie przestałam biegać, a to był fajny sposób na stres, więc może od wiosny znowu wystartuję z truchtaniem od czasu do czasu
Plusów i minusów okazało się po równo, więc jak dla mnie, osoby, której szklanka jest zawsze do połowy pusta, to jakiś sukces. Chcę, żeby styczeń był miesiącem eksperymentów - jedzeniowych, treningowych, naukowych i innych. Życzę sobie (i Wam) realizacji wszystkich ekscentrycznych planów, jakie wpadną do głowy (coś czuję, że niedługo siądę na poważnie do noworocznych postanowień i wyjdzie mi z tego Ali Baba i 40 rozbójników).
Wednesday, 31 December 2014
Monday, 29 December 2014
aktualne naburmuszenia
- Halo?
- Słucham?
- Odbierasz telefony ode mnie?
- A dlaczego nie?
- Myślałem, że jesteś obrażona.
- Bardzo możliwe. Poczekaj, zajrzę do notesu, gdzie mam aktualne naburmuszenia - Malwina udała, że się rozłącza - Żarty żartami, ale poważnie się zastanawiam nad założeniem takiego zeszytu. Obrażam się na ludzi na tyle często, że zdarza mi się o tym zapomnieć.
- W niektórych kwestiach miło mieć Alzheimera.
- Z tego, co mi się wydaje, to ty nie odzywałeś się przez dwa tygodnie. Ja odbieram połączenia nawet od konsultantów z Plusa.
- Prawda. Pokłóciłem się już ze wszystkimi, a z tobą jakimś cudem nie.
- O! - zdziwiła się kuzynka.
- Dostałem się na studia.
- O! - powtórzyła - Wiedziałam, że Polibuda przyjmie cię z otwartymi ramionami. W końcu fizyka czy energetyka jądrowa?
- Architektura - bąknął.
Malwina zakrztusiła się oreo.
- W Krakowie - dodał ciszej.
Dziewczyna charkała przez chwilę w smartfona, po czym Krzysiek usłyszał, jak nabiera powietrza.
- Jak mogłeś mi nie powiedzieć? Kłamałeś przez tyle czasu! Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic! Na co ci była ta rozszerzona fizyka? Ty podły...
Kuzyn odłożył słuchawkę, zostawił telefon na blacie i poszedł nastawić zmywarkę. Zrobił parę skłonów. Otworzył drzwi balkonowe, kiwnął sąsiadce, napił się soku. Niespiesznie wrócił do pokoju.
- ...i jeszcze wyznaje to przez telefon! Zupełnie ocipiałeś - gadała nieprzerwanie Malwina.
- Bez wyzwisk proszę. Prędzej openisowiałem. W końcu mam jaja podjąć samodzielnie decyzję.
- Ale dlaczego w Krakowie? - jęczała kuzynka - Żyłam w przekonaniu, że występujemy w tym samym cyrku.
- To cyrk na kółkach, może się przemieszczać.
- Co ty planujesz, człowieku?
- Wyrwać się z rodzicielskich więzów. Rysować popołudniami nie tylko trójkąty i trapezy. Nauczyć się robić naleśniki.
- Szlachetne cele. Starzy cię nie wydziedziczyli?
- Prawie. Runęła ich wizja zbudowania mojej kariery w stolicy. Nie chcą niczego finansować.
- I co?
- Na ten moment dostarczanie pizzy i pokój wynajęty przez babcię Eweliny. Jakoś będzie.
- Chyba mówisz o sobie. Marny mój los samotnego samuraja walczącego z nierozgarniętą matką i twoimi zdeprecjonowanymi starszymi.
- Wiesz, jak kończą samurajowie. Albo wszystkich poprzecinasz na pół, albo sama honorowo przebijesz się mieczem.
- Masz szczęście, że nie siedzimy w jednym pokoju. Zaczęłabym przecinanie od ciebie.
- Słucham?
- Odbierasz telefony ode mnie?
- A dlaczego nie?
- Myślałem, że jesteś obrażona.
- Bardzo możliwe. Poczekaj, zajrzę do notesu, gdzie mam aktualne naburmuszenia - Malwina udała, że się rozłącza - Żarty żartami, ale poważnie się zastanawiam nad założeniem takiego zeszytu. Obrażam się na ludzi na tyle często, że zdarza mi się o tym zapomnieć.
- W niektórych kwestiach miło mieć Alzheimera.
- Z tego, co mi się wydaje, to ty nie odzywałeś się przez dwa tygodnie. Ja odbieram połączenia nawet od konsultantów z Plusa.
- Prawda. Pokłóciłem się już ze wszystkimi, a z tobą jakimś cudem nie.
- O! - zdziwiła się kuzynka.
- Dostałem się na studia.
- O! - powtórzyła - Wiedziałam, że Polibuda przyjmie cię z otwartymi ramionami. W końcu fizyka czy energetyka jądrowa?
- Architektura - bąknął.
Malwina zakrztusiła się oreo.
- W Krakowie - dodał ciszej.
Dziewczyna charkała przez chwilę w smartfona, po czym Krzysiek usłyszał, jak nabiera powietrza.
- Jak mogłeś mi nie powiedzieć? Kłamałeś przez tyle czasu! Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic! Na co ci była ta rozszerzona fizyka? Ty podły...
Kuzyn odłożył słuchawkę, zostawił telefon na blacie i poszedł nastawić zmywarkę. Zrobił parę skłonów. Otworzył drzwi balkonowe, kiwnął sąsiadce, napił się soku. Niespiesznie wrócił do pokoju.
- ...i jeszcze wyznaje to przez telefon! Zupełnie ocipiałeś - gadała nieprzerwanie Malwina.
- Bez wyzwisk proszę. Prędzej openisowiałem. W końcu mam jaja podjąć samodzielnie decyzję.
- Ale dlaczego w Krakowie? - jęczała kuzynka - Żyłam w przekonaniu, że występujemy w tym samym cyrku.
- To cyrk na kółkach, może się przemieszczać.
- Co ty planujesz, człowieku?
- Wyrwać się z rodzicielskich więzów. Rysować popołudniami nie tylko trójkąty i trapezy. Nauczyć się robić naleśniki.
- Szlachetne cele. Starzy cię nie wydziedziczyli?
- Prawie. Runęła ich wizja zbudowania mojej kariery w stolicy. Nie chcą niczego finansować.
- I co?
- Na ten moment dostarczanie pizzy i pokój wynajęty przez babcię Eweliny. Jakoś będzie.
- Chyba mówisz o sobie. Marny mój los samotnego samuraja walczącego z nierozgarniętą matką i twoimi zdeprecjonowanymi starszymi.
- Wiesz, jak kończą samurajowie. Albo wszystkich poprzecinasz na pół, albo sama honorowo przebijesz się mieczem.
- Masz szczęście, że nie siedzimy w jednym pokoju. Zaczęłabym przecinanie od ciebie.
Subscribe to:
Posts (Atom)
