Nie chcę się przesadnie rozpisywać, bo uważam, że plakaty Stowarzyszenia Empatia w dużej mierze wyczerpują temat stosunku do zwierząt podczas świąt Bożego Narodzenia. W piątek miałam przyjemność wziąć udział w akcji przy metrze Centrum, a w swojej dzielnicy powpychałam sporo ulotek do skrzynek pocztowych w okolicznych blokach. Ucieszyło (a nawet trochę zaskoczyło) mnie zainteresowanie mediów tym symbolicznym dniem. Reakcje przechodniów były różne, niektórzy się śmiali, pukali w czoło, inni zagadywali, podchodzili to stolika Empatii podpisać którąś z petycji, turyści robili zdjęcia. Darek Gzyra jak zwykle wygłaszał chwytające za serce mowy przez mikrofon (nie wiem, jak można nie chcieć zostać weganinem po wysłuchaniu czegoś takiego), a w rozdawanie materiałów zaangażował się jakiś miejscowy, bezdomny pan. Sama nie naoglądałam się za wiele cierpienia w tym roku, rzadko bywam w sklepach, a od stoisk z mięsem z oczywistych względów trzymam się z daleka.
Jeszcze garść linków w temacie:
- relacja z Dnia Ryby - klik
- strona na fejsie - klik
- strona Stowarzyszenia Empatia, z której ukradłam zdjęcia do tego wpisu - klik
Ja w tym roku również zaangażowałam się w podobną akcję i rozniosłam ulotki, z Vivy :) Również o biednym karpiu. Kurcze, no mamy XXI wiek już, ja rozumiem tradycje i w ogóle...ale święta powinny być wolne od JAKIEGOKOLWIEK cierpienia, czy ludzi, czy zwierząt.
ReplyDeleteWitam :) Dziękuję za komentarz u mnie. Co do takiej inicjatywy,to powiem szczerze,że też raz takową organizowałam. Ale reakcja ludzi była zupełnie odwrotna. Odpowiadali- "Przepis na karpia? Na pewno spróbuję". Aż mi witki opadły,na prawdę. Ludzie to istoty niemyślące. Byle by było im dobrze,reszta się nie liczy. Ehh. Dobrze,że są ludzi,którzy chcą pomagać. Oby tak dalej :)
ReplyDeleteWesołych! :))
Pozdrawiam
VegShrew
www.run-vegan.blogspot.com
No cóż, moja rodzina też niestety jest niereformowalna, chociaż moja mama w tym roku je znacznie mniej mięsa na korzyść moich potraw- chociaż o tyle dobrze :)
ReplyDelete